Od półtora roku ciągle pisałam bloga z myślą ,że przyjdzie taki dzień ,kiedy otworze go znów publicznie dla wszystkich a nie tylko dla określonej grupy ludzi. Myślę ,że jest na to gotowy. To wszystko nigdy nie było takie proste. Większość bliskich mi ludzi dobrze zna historię i powód ograniczenia jego prywatności.
Bloga zostałam
zmuszona zamknąć jakoś w listopadzie 2010r. Tak to jest kiedy ktoś próbuje cię
zniszczyć twoimi słowami. Nie twierdziłam nigdy ,że nie jestem wredna,
arogancka, złośliwa ... ale chamstwa nienawidzę. Nauczyłam się dzięki temu
ostrożności w związku z tym co tutaj piszę oraz poznałam oblicze pewnych osób.
Niestety publikacja nie pozwala mi na wyrażanie tego co się chce, tego co się
czuje ponieważ krytyka i atak ludzi już raz mnie zabiła. Teraz znów zaryzykuję
i dyskretność zrzucę na dalszy plan. Nie obchodzi mnie komentarz. Nie ma sensu
mówić tylko tego co podoba się innym. Dystans do siebie i do życia jest chyba
najtrudniejszą drogą jaką musiałam pokonać. Świat jest brutalny i nie
sprawiedliwy ale ważne by utwierdzić się w jednym. Szczęście ,którego wszyscy
szukają jest tylko i wyłącznie w naszym sercu.
Zawsze marzyłam o prowadzeniu tematycznego bloga niestety jakoś
mi nie wyszło mimo tego iż próbowałam. Nie mam daru do pisania o konkretach.
Może jeszcze kiedyś do tego wrócę ale jak na razie nie mam czasu i zostanę
tylko przy recenzji z mojego życia ,które myślę, jest bardzo zwyczajne dla
ludzi jak i dla mnie ale opisywanie go nauczyło mnie pewnej umiejętności
akceptacji życia i wytwarzania sobie szczęścia tam gdzie praktycznie go nie ma.
Pisałam to już pewnie wielokrotnie ,że nie sztuką jest lubić fajne i proste
rzeczy "dobrze" nie jest łatwe. Nawet jeśli jest źle bez walki nie
osiągamy nic. Negatywne wydarzania wpływają na nas bardzo niekorzystnie. Ale
boli tylko wtedy gdy pozwolisz ,żeby bolało. Jedynym złym krokiem jest stanie w
miejscu. Kiedyś przychodzi taki czas, że każdy z nas zrozumie to i odnajdzie w
sobie coś co da mu taką siłę by walczyć z życiem. Tego iż świat jest
niesprawiedliwy nie da się zmienić. Musimy po prostu przyjąć, że tak już jest i
zawsze będzie.
No i co mogę więcej powiedzieć ? Blogowanie stało się w jakimś
stopniu moim życiem. Weszło mi w nawyk od tych kilku lat. Najważniejsze jest
dla mnie to ,że piszę dla siebie a nie dla was. Nie wyobrażam sobie nagle nie
móc pisać.. to by było jak takie lekkie odseparowanie ,które zrujnowałoby mój
system i kwestię wolności słowa. Matko. Rozpisałam się. Za dużo siedzi mi w głowie jak zwykle.
Generalnie jesteśmy po wyciecze do wro. Obejrzeliśmy film o Paktofonice, który mogę wam polecić i założę się ,że teraz będzie wielki szał na ich muzykę itd. - życie ! I znów wracamy do rzeczywistości , z którą wiąże się nauka czyli jutrzejszy sprawdzian z niemieckiego, na który kompletnie nie jestem przygotowana i chyba nie zamierzam ;p Cya !
...Nic nie może mnie zatrzymać ,bo niczego się nie boje !...


