poniedziałek, 31 grudnia 2012

Sylwester ! 
Tak to już dziś. Nie mam jak zwykle czasu ale trzymam słowo. Jakoś nie mogłabym nie napisać ten ostatni raz. Aż ciężko uwierzyć ile może zmienić się przez jeden rok. Tym razem nie będę robić jakiegoś szczególnego podsumowania, nie nastawiajcie się na jakąś wyróżnioną notkę. Wydaje mi się ,że 2012r. był rokiem nieco gorszym niż 2011. Może to tylko złudzenie. Właściwie wydarzyło się dużo rzeczy ,które jednak ułożyły się wyjątkowo. Na przykład moje relacje z moimi dziewczynami. To jest zupełnie coś o czym marzyłyśmy. W wakacje spędziłyśmy razem niemalże każdy dzień. To są te chwile ,które przebijają wszystko. Ten rok zmienił mnie. Tak czuje. Znów jesteśmy kolejne 12 miesięcy do przodu. Dorośliśmy do wielu spraw. To już nie to samo co kiedyś. Tego roku poznałam naprawdę masę nowych konkretnych ludzi. Od każdego coś wyniosłam do siebie. Mam mnóstwo wspomnień ,które ogrzewają mnie od środka ale jednocześnie tną gwałtowanie na kawałki. Mimo wszystko myślę ,że właśnie każde z nich na swój sposób jest warte. Nie tylko te dobre, te złe też. 
Na ten nowy rok życzę, by każdy był wreszcie zadowolony ze swojego życia. Trzeba pamiętać ,że jednym z najistotniejszych warunków jest aby, być przekonanym ,że ma ono jakiś sens i jakąś wartość bo właśnie w tej sekundzie ktoś umarł. W tej sekundzie ktoś się narodził. W tej sekundzie ktoś walczy o coś co ma każdy z nas, coś co jest tak naprawdę najważniejsze - życie. Przyznaj się ,nie umiesz docenić tego, na co patrzysz. Nie umiesz zadbać o siebie, a tym bardziej o drugiego człowieka. Pogłębiająca się rana na twoim sercu mogłaby być zaszyta, gdybyś tylko chciał. Uważnie spójrz na swoje odbicie w lustrze i zadaj sobie pytanie czy jesteś szczęśliwy? Zwolnij, zastanów się i żyj chwilą. Cieszcie się każdą sekundą jakby była ostatnia. Tego właśnie wam życzę :)
Moim postanowieniem jest chyba po prostu nauczyć się wreszcie doceniać zalety innych ludzi i w ogóle ich doceniać. Zwłaszcza tych co są obok. Chciałabym umieć zmieniać to, czego zmieniać nie mogę i mieć siłę, by pogodzić się z tym na co nie mam wpływu i nauczyć się odróżniać jedno od drugiego. 
Generalnie co do dziś, noc zapowiada się długa. Cieszę się ,że spędzam ją w szkolnym towarzystwie. To są naprawdę super osoby. Mam nadzieję ,że z dziewczynami zdzwonimy się o tej północy. Będzie mi was tam bardzo brakować. Nie mam pojęcie jak wrócimy ale jakoś będzie. Mam patent na ten wieczór :D Bez żalu, po prostu miłość. Możemy tańczyć do śmierci ! ;*



Szczęśliwego nowego roku ;*

niedziela, 30 grudnia 2012


 Koniec roku zbliża się wielkimi krokami. Boże, jestem wykończona. Pierwszy raz jestem ponad godzinę na komputerze od 2 dni. W ogóle pierwszy raz od 2 dni jestem trochę dłużej w domu. Cały czwartkowy dzień spędziliśmy we Wrocławiu. Piątek od rana do wieczora Kalisz. Dziś musiałam już wstać o 6 bo jechałam ponownie do Kalisza a zaraz po moim powrocie znów do Wrocławia. Nadmiar kawy, stresu i myśli ale jakoś daje radę całkiem dobrze :) Jestem zmęczona, nie wiem już czy to zwyczajne zmęczenie czy zmęczenie moją samotnością. Mam takie momenty ,w których sama nie wiem co czuje. Momenty ,kiedy gubię się w myślach. Gdy kogoś mi brakuje ale ,wszystkich od siebie odrzucam... Jestem w pełni zaangażowana w swoje przyjaźnie. Mam dużo ludzi w ogół siebie przez co zaniedbuje czasem tych drugich. Ale cóż. Coś za coś, niestety. Ludzie mają dziś mało czasu, na wielkie uczucia. Nie możemy kontrolować w życiu wszystkiego ale możemy patrzeć w przyszłość i dyktować dokąd pójdziemy. Chyba nie potrafię powiedzieć, że nie chciałabym ciebie. Mam czasem dziwne urojenia. Zupełnie niepotrzebnie. Serce staje się o wiele lżejsze, jeśli wyrzucisz z niego zbędne złudzenia. Mimo ,że czasem mam ochotę by po prostu przyszedł ze mną pobyć, kocham sposób w jaki się czuję. To stawia mnie zawieszoną między wyobraźnią a tym co prawdziwe. Uwielbiam proste przyjemności. To ostatni azyl dla ludzi skomplikowanych. Chciałabym ,żeby kiedyś ktoś wreszcie powiedział "patrz, jej się udało" :) 
Padam ! Mam nadzieję ,że w poniedziałek uda mi się napisać ostatnią notkę :) 



czwartek, 27 grudnia 2012

Napisałabym święta, święta i po świętach ale przecież wcale nie. Nie cierpię tego. Jeden wielki pesymizm, no chyba ,że ktoś świąt nie lubi. Teraz jest ten czas kiedy najbardziej powinniśmy je odczuć. Na wigilię byłam u babci. Dostałam kosmetyki, steper czy coś, pieniądze, film "Marley i ja" oraz nowego laptopa co było dla mnie wielkim pozytywnym zaskoczeniem. Więc tegoroczną gwiazdkę mogę zaliczyć do jednej z tych bardzo udanych. Dzień przed wigilią wyobrażałam sobie zupełnie inaczej niestety przez blog a raczej problemy z nim spędziłam przed komputerem cały dzień. Blogger niestety zaczyna się sypać. Przez to nie kupiłam jednego prezentu no ale cóż. Nadrobię jakoś. Mamie dałam śliczną bransoletkę z apart do której dorzucił się tata więc ogólnie była bardzo zadowolona. Wczoraj byłam z dziewczynami i szczerze mówiąc było bez sensu z początku. Potem przyjechał Adrian i pojechaliśmy w 7 do jedynego chyba otwartego sklepu w kępnie. Adrenalina bierze górę nad wszystkim. Później standardowo gimnazjum i jakoś się rozkręciło. Czuję ,że to już nie to samo. Ale może tylko mi się coś pod tym względem stało. To tylko zła chwila. Odstawiam na bok pretensje bo przecież może być tak pięknie.

Nadchodzi nowy rok, pełen nowych problemów ! Wyobraźcie sobie ,że w połowie stycznia mam już egzamin na prawko a jeszcze nie zaczęłam jazdy ani nic. W moim przypadku jak zwykle to będzie hardcor ! Nie będę wam opisywać całej tej pogmatwanej historii jak to się stało ,że jednak zdaje b1. Mam tylko 15 dni na opanowanie jazdy w mieście. Zostaje mi chyba powiedzieć welcome everyday kalisz... Naprawdę to będzie cud jeśli mi się uda ale innej opcji nie biorę pod uwagę. 12 stycznia zostałam zaproszona na studniówkę. Z Dawidem znam się już tyle lat i w zasadzie poznaliśmy się przez słynne nk ! Cieszę się ,że będziemy się mogli znowu pobawić. W ogóle lubię takie imprezy tym bardziej lubie w dobrym towarzystwie. W poniedziałek sylwester, to aż nie możliwe. Nie mogę się już doczekać. 
Miałam się streszczać ponieważ za godzinę jadę do wro. z Anetą i Adrianem a jestem jeszcze w piżamie. Planujemy odwiedzić rynek no i jakieś tam zakupy sylwestrowe. Ogólnie nie wyrabiam się z czasem ale to nic nowego. Nie ma śniegu, załamuje mnie to... 
Po za tym jest dobrze. Są święta, jest wolne, w poniedziałek sylwester, mam świetne plany styczniowe, czego chcieć więcej ? No właśnie... A jednak, przy każdej niepewności, tkwi odrobina nadziei, z której nie potrafię zrezygnować...
Postaram się napisać jutro, uciekam ;*


poniedziałek, 24 grudnia 2012

Z okazji Świąt Bożego Narodzenia
Życzę wam byście mieli odwagę słońca, które mimo tego złego świata nadal wstaje, spełnienia wszystkich marzeń oraz tego by nikt nigdy nie był sam :)
Wesołych Świąt
 

 

wtorek, 18 grudnia 2012

Nie wiem czy znajdę czas pod koniec tego tygodnia więc chciałabym napisać cokolwiek. W zasadzie święta mamy już w zanadrzu. Mam nadzieję ,że tak jak w zeszłym roku przyniosą ze sobą coś specyficznego. Cieszę się bo lubię ten cały klimat. Nie wyobrażam sobie przerwy świątecznej bez moich dziewczyn. Rok temu spotykałyśmy się dokładnie każdego dnia przez cały wolny tydzień. Dziś wieczór także spędziłyśmy razem. Wreszcie :) Naprawdę uwielbiam je a moja tęsknota nie jest wymysłem umysłu , raczej pragnieniem serca. By przetrwać musimy się trzymać tego co bliskie.
Piątkowe urodziny Dusi i Zuzi były chyba pod każdym względem niepowtarzalne. Doprawdy mamy najlepszą klasę. Weekend był dla mnie wyjątkowo męczący. Nie wiem dlaczego po prostu czułam się źle. Uczucie, serce zimne oraz jakieś zimno psychiczne wiesz przez co, ale nic się nie odezwiesz... Chillout. Przeszło. 
Mogłabym zrobić jeden krok w dobrym kierunku ale wiem, że pozostanie mi ich jeszcze conajmniej tysiąc...
Jestem przy tobie - ty nawet o tym nie wiesz... Nikt nie wie jak dużo trudnych decyzji mam przed oczyma. Naprawdę nic nie jest proste, to tylko tak pozornie wygląda.  Od jakiegoś czasu przestało mi zależeć na tym co mogą pomyśleć, na tym co mogą powiedzieć. Już nie wiem jak jest dobrze a jak jest źle, komu wierzyć i co nazwać zaufaniem. Staram się jakoś naprawić moje błędy, być lepsza, dawać więcej od siebie. Zdawało mi się ,że będzie to prostsze, tym czasem jedno zahacza o drugie a drugie o trzecie i psuje się dosłownie wszystko. Nie umiem pogodzić rzeczy nie zależnych ode mnie. Nie wiem w ogóle po co się za to zabieram. Prawda jest taka ,że nie jestem na tyle dobra by zabiegać o ludzi i relacje między nimi. Nie na tyle by się to udało. Ale jednak, naprawdę się staram choć nie wiem co myśleć, co czuć i co robić. Każda opcja jest beznadzieja.
Naucz się rezygnować i krzyczeć bezboleśnie, korzystniej nam to wyjdzie.  
Czuje nadchodzące pozytywne chwile takie jak chciałam, obym się nie pomyliła :) Jest dużo lepiej niż kiedyś, nie traćmy takich dni ;*
Boże, znowu tak późno..
 

kilk  

wtorek, 11 grudnia 2012

Sięgając nieba, czego więcej mi trzeba ? Jestem przepełniona wszystkimi dobrymi emocjami oraz jakąś nad wrażliwością. Targają mną ostatnio różne uczucia. Raz jest gorzej, raz lepiej. W czwartek miałam napisaną praktycznie całą notkę ale nie dodałam jej a dziś usunęłam słowo po słowie. Dlaczego ? No właśnie przez wszystko. Gubię się w momencie gdy coś naglę pęka we mnie. Bardzo rzadko przechodzę takie momenty i nie jestem dobra w radzeniu sobie z sytuacjami które mogą przynieść coś zupełnie nowego.
Gdzie się podziało moje życie miłosne ? Zrób pierwszy krok, drugi zrobimy razem. Jesteś drażniącą ciszą, kiedy potrzebuję cię usłyszeć. "Przebrniemy przez kłopoty wspólnie" i również z tego powodu pragnę ci zaufać. Człowiek, który nie zakochuje się łatwo , kocha zbyt mocno. Podobno... Powiem wam jak kiedyś będę miała okazję to przeżyć.
Nic tak nie krzywdzi jak przypadkowe słowa dające nadzieję. Już nigdy taka nie będę... Obiecuję.



Przyjaźń, przyjaźń, przyjaźń. Naprawdę, to cały mój świat w tym momencie. Jestem gotowa oddać wam wszystko. Strasznie cieszę się na tego sylwestra. Na obecną chwilę spędzę go ze znaczącymi dla mnie osobami. Nie umiem przeboleć ,że nie będzie ze mną moich dziewczyn z przemysłowej. Przyzwyczaiłam się do tego ,że jestem z wami. Niestety taka kolej rzeczy. Każda z nas ma swoje życie i to nie uniknione ,że idzie za swoimi. Najważniejsze ,że mimo wszystko jesteśmy ze sobą chociaż czasem nie umiem się z tym pogodzić gdy myślę jak kiedyś było lepiej. Teraz z dnia na dzień jestem co raz bardziej zżyta  z ludźmi z mojej klasy co chyba nie jest niczym dziwnym i naprawdę nie lubię jak ktoś ma o to pretensje. Te relacje i tak są już skomplikowane. Prosta logika, trzeba trzymać się prostych zasad i pomagać swoim w tych ciężkich czasach :) Odczuwacie takie wrażenie ,że niby mamy wyjebane ale bardzo staramy się dla ludzi ? Dla niektórych ludzi... Może tylko ja tak mam. Albo tylko tak czuje. Nie liczą się słowa ale czyny, mówię sobie z determinacją ale często mi nie wychodzi.
Pomijając całą resztę zrobiło się zimno i biało.
Mikołajki spędzałam z Anetą i Adrianem :)). Piątek i sobota Wrocław po czym kiedy wróciłam poszłam od razu do Pati i dziewczyn ! Wczoraj byłam z Dusią a za tydzień planujemy jechać ekipą na adventure trip wrocław, ponownie !
Dobra, idziemy w przód, nie wolno się zatrzymać. Dajcie mi trochę czasu a przyrzekam ,że wszystko będzie dobrze :)

Święta, święta, święta ! Nie mam jeszcze nic dla mamy.. Mam nadzieję ,że tego nie czyta. Boże, nic kompletnie się nie ucze.. trzeba zarwać dziś nockę :)
Przepraszam ,że tak mało pisze ale bardzo długo zajmuje mi napisanie notki a naprawdę nie mam czasu, żeby zbierać myśli :)





niedziela, 2 grudnia 2012


Grudzień ! Uwielbiam święta, które motywują mnie pod każdym względem. Lubię zimowe, mroźne wieczory. Wczoraj z Pati i Nicolą, dziś z dziewczynami, przepraszam was ale lubię gdy płaczecie bo wtedy wiem, jak dobrze jest ,że jesteśmy razem. Wizualnie to jak ogień, który pali w nas emocje. Brakuje mi was tak często :)
Przyznaję, nie umiem już ostatnio ogarnąć tego całego jazgotu. Nie ma złych dni. Są tylko dobre. Boję się ,że niedługo nadejdą negatywne chwile. Te których nikt nie chce. Te idealne zrobią sobie jakąś przerwę i wszystko zacznie się momentalnie sypać. Stwierdzenie ,że boję się tej chwili jest zbyt delikatne. Najdotkliwsze zimno przenika moje myśli. Nie wiem dlaczego. Jest po prostu tak dobrze mimo ,że w zasadzie nie dzieje się nic nad zwyczajnego. Nie mam czasu pisać. Czas ucieka. Żyje mi się jakoś szybko. Ciągle coś nowego pojawia się, potem tego nie ma, pojawia się sentencja, rozczarowanie lub pozytywny wniosek albo uczucie, wszystko nie ważne bo przecież i tak jest idealnie, wychodzę, nie jestem skłonna wtedy myśleć, nie mam się czym martwić przecież nikt mi ich nie zabierze :) wracam, czwarta nad ranem, oczy niewyspane, rozmawiam z tobą. Po nic. Cała ta historia nie ma wiele wspólnego z logiką. Świat jest pełen hipokryzji lecz też gdzieś ma swoją prawdę. Czuje ,że nie brakuje mi perspektyw. Miłość trwa nawet jeśli tak wszystkich rani. Jak to jest ? Nic nie rozumiem.
 Tak bardzo chciałabym temu wszystkiemu jakoś zaradzić ,tak żeby było prosto.
Czasami życie może się znudzić i wtedy zdarza się coś, co je odmienia i ono już nigdy nie ma prawa być nudne. Tak samo z naszym sercem - czasami nie chce mu się kochać aż pojawia się ktoś, kto je zmienia. I nie ma prawa być już nigdy więcej samotne. Przychodzi taki czas ,że jedyne czego potrzebujemy to tej konkretnej osoby. Może czasem należy się zgubić, by potem na nowo się odnaleźć. Wiem, że związki i rozstania bolą i zarazem ten ból uczy bardzo wiele. Często obawiam się ,że moja pamięć zastosuje własną selekcję; wykasuje to, co wydaje się być bez znaczenia, żeby móc zgromadzić nowy materiał. Ale czasem może wykasować też to, co ma znaczenie, ale czego nie rozpamiętujemy ze względu na różne sprawy. Staram się nie dopuścić do tego. To jest coś co powoduje we mnie ten brak zaangażowania. Nawet kiedy wydaje mi się ,że chcę, po chwili emocje opadają i boję się ,że cała ta historia się powtórzy. To mnie hamuje. Nie panuję już nad tym. Jest fajnie bo nie pamiętam bólu wynikającego z uczucia. Ale ile jeszcze dni, miesięcy ,lat ,mam czekać aż zrozumiem ,że jesteś moją konkretną osobą ?



środa, 21 listopada 2012

Fajnie, że możemy poczuć już święta. Uwielbiam to ciepło, które ogrzewa nas gdy jest zimno. Metaforycznie mówiąc...
Dni nie przysznoszą ostatnio dużo zmian ale w żadnym wypadku nie mogłabym nazwać ich jakąś rutyną. Czuję ,że jest generalnie bardzo dobrze. Nie śmiałabym narzekać. Może czasem, chwilami odczuwam pewne braki i luki wynikające z niedoboru ... ale myślę ,że robiąc zwykłe rzeczy w niezwykły sposób można zbudować fundamenty prawdziwego uczucia. Mamy wiele czasu by uwierzyć ,że to wszystko jest siebie warte :).
Nienawidzę wyprzedzać czasu ale kiedy ma się jednak jakiś pozytywny plan, żyje się tym dobrym oczekiwaniem i mało interesowanie przeżywawa wszystko inne. Źle to brzmi. Wiem. Ale to nie jest tak, że mnie nic nie interesuje. Naprawdę nie chcę już tego słuchać, że coś jest dla mnie bez znaczenia. Ja po prostu nie jestem dobra w okazywaniu właściwych uczuć. Albo zwyczajnie nie chcę ich okazywać, co nie nie świadczy o ich braku. Szczerze to nie wiem bo nad tym nie myślę. Po co zadręczać się takim bezsensem ? Przecież widać jak jest.
Z mojej zwyczajnej codzienności układa się dużo rzeczy w przód. Nie lubię tego, czasami to wydaje się być nawet przerażające ponieważ jeśli coś nie wyjdzie czujemy rozczarowanie. Dla mnie to jedno z najgorszych uczuć, które już kiedyś mnie przerosło. Ogólnie robimy wszystko tak, by było jak najlepiej.
Najważniejsze jest podejście :) Moje jest dziś złe. Czego nie rozumiesz w zdaniu "zamknij mordę" ? Pamiętaj  ,że w życiu chcąc być ciągle pierwszym, poznasz tylko jedną jego perspektywę. Wcale nie żyje nienawiścią. Tylko czasem. Za dużo widzę i czasami rozsadza mi głowę.
Ufność ? Chyba w naszych głowach i nigdzie więcej. Święty bałagan i błogosławiony zamęt ! Nie potrzebuje spokoju, nie mam nadwrażliwości w sercu :) Już wiesz ,że gdybym nie mogła pisać, zabiłabym się własnymi myślami.

Znikasz, hipnotyzujesz


piątek, 16 listopada 2012

Eden. Jest idealnie. Bezsenność, ta z własnej woli nie jest zła :)
Gdy zamykałam oczy widziałam zarys planu, od razu powieki kaleczyło światło tamtych dni. Już tego nie mam. Wyleczyłam się z jakiegokolwiek rozpamiętywania dobra lub zła. To przyszło z czasem i dzięki temu widzę więcej. Sama zabrałam swoje wspomnienia i wstąpiłam we mgłę. Nie chcę żadnych miłosnych rozczarowań. Nie chcę żadnej miłości. Potem pędzi już sama nienawiść, nienawiść. Twarz jej wykrzywia wyraz ekstazy miłosnej. Boję się tego. Jest za dobrze tak jak jest by potrzebować tego wszystkiego. Zatapiam się we własnych myślach i jeśli to jakiś start, choć nie umiem myśleć o jutrze, wiem że jutro też chcę mieć to wszystko co mam teraz. Życie naprawdę nigdy nie jest takie jakie byśmy chcieli. Ale to nic. Trzeba je ulepszać po swojemu, nieustanną serią prób i błędów. Lubię być szczęśliwa. Uwielbiam gdy wszystko idzie po mojej myśli. Nie radzę sobie kiedy jest odwrotnie ale nigdy się nie poddam. Mam coś takiego ,że tłumie zło w sobie. To taki ból, którego nie potrafię nazwać i nigdy nie chcę opisywać. Przez niekonsekwentne myślenie wybieram złe opcje. Kiedy się nawarstwiają nie wytrzymuje i pękam. To dla mnie najgorsze chwile, chwile bezsilności. Kiedy trwają nie chcę nikogo widzieć w przeciwieństwie do wielu. Nienawidzę tego i wydaje mi się ,że za dużo jest tych rzeczy, których ; nie chcę, nienawidzę, nie cierpię.. ale ja nawet nie mam zapału w sobie, by cokolwiek zmieniać na lepsze. Nie potrafię zrozumieć dlaczego moje złe cechy ciągle wprowadzają mnie na jakieś lepsze drogi, pokazuje to prawdziwe życie a przede wszystkim otwierają oczy ? Czuje się gorsza niż kiedyś, a zarazem czuje ,że nigdy nie było tak dobrze. Nasuwa mi się tutaj jakieś zdanie przeprosin ale nie. Nigdy nie oczekuje też tego w stosunku do siebie. Ogólnościowo mam wszystko. Po za jedną rzeczą. Bardzo mi czegoś brakuje. To jest coś więcej niż więcej. Może właśnie za "życie" nie mogę tego mieć. Nie wiem. Nie rozumiem... ale nie zarzucę sobie ,że się nie staram.
Wybywam za moment na Wrocław ! Wrócę jutro ;*



sobota, 10 listopada 2012

Mam wrażenie ,że długo nie pisałam i czułam już brak. Półmetek mamy za sobą. Było dobrze. Bardzo ;* Fakt ,że mogłam zrobić wiele sprawiał ,że wszystko było jeszcze bardziej podniecające i niezwykłe.. Mimo tego ,że skręca się we mnie tysiąc pytań i problemów, nie potrzebuję już nic więcej. Jest tak dobrze. Pchłaniają mnie własne emocje. Mówiłam ,że nie będę zadręczać się tym czego nie wiem. Teraz wreszcie z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że nie ma takiej rzeczy.
Chcę tego bardziej, teraz, zaraz... Nic mnie już jakoś nie przeraża :).
Brakuje mi ciebie. Czasami. To tylko momenty ulotne. Lepiej mi gdy wyindywidualizowałam się od tego rozentuzjowanego tłumu. Sentyment pozostanie. Uczucie ? Niekoniecznie. Czuje ,że moja przeszłość ma zbyt duży wpływ na teraźniejszość.  Mam bujną wyobraźnię, może przez to codziennie w mojej głowie ginie kilka osób. Odnoszę też wrażenie, że do życia nakręcają mnie same negatywne myśli.  Mam jednak to szczęście ,że mogę przeżyć to o czym inni mogą tylko pomarzyć. Może i nie rozumiem wielu rzeczy ale to nie znaczy ,że mam je w dupie i odwrotnie. Dlaczego zachowujesz się tak jakbyś chciał to wszystko stracić ? Tak myślę ,że chyba im więcej się wie tym częściej się milczy.... To dobra odpowiedź na wiele pytań albo dobry, trafny pretekst.

Czuję ,że wszystko ostatnio ma jakiś sens.  To zależy tylko od nas jak przeżywamy codzienność, czy jest ona udręką, czy niezwykłym rytuałem. Może to tylko takie pieprzenie dla pieprzenia ale tak jest. Każdy ma takie miejsce w ,którym oddycha mu się najlepiej. Ja też.  Lubię to w ludziach. Lubię konkretność która wyróżnia.  Ale nie poczujesz jak jest u mnie bo jest zbyt inaczej :)

sobota, 3 listopada 2012

Ludzie zdecydowanie za dużo żyją życiem innych. Wkurza mnie fakt ,że wyszczekani jesteście tylko patrząc w plecy. Czas ostatnio bardzo dużo zmienia. Mimo wszystko, jest dobrze. Czuję się naprawdę inaczej. Czuję wolność i nie zależność. Wiem ,że powoli odzyskuje to co gdzieś przez moment ze mnie ubyło. Zdaje mi się ,że przez zaistniałe sytuacje muszę nieco odciąć się od ludzi. To dobry czas na chwile ciszy. Przemyślenie błędów i wszystkich kłamstw. Nic nie dzieje się bez powodu ale to z pewnością mnie nie tłumaczy. Wiem, gdzie i kiedy zrobiłam coś nie tak, ale jestem też pewna ,że gdybym miała ponowny wybór zrobiłabym to samo. Nie miałam czasu by pomyśleć co napisać. Wszystko na spontanie. Czasem ciężko mi pisać. Trudno jest jak się ma nie ogar w uczuciach. W końcu ktoś się przeziębi od chłodu bijącego z mojego serca. Dawno nie czułam takiej bez powodowej euforii którą czuję dziś, teraz :) Nie zależnie od wszystkiego. Walczę o swoje. Na tym to polega. Zadając mi złe pytania usłyszysz złe odpowiedzi. Nigdy tego nie mówiłam ? Czy to takie dziwne ? Wszystko zmienia się tak szybko.. Tyle się dzieje ostatnio ,że nie umiem zdążyć. "Są związki bez miłość i miłość bez związku" ludziom łatwiej jest wierzyć lub karmić się złudną nadzieją. niż po prostu zrozumieć ,że życie przekreśliło przed nimi pewne szanse....

Nie chcę obudzić się w innych realiach, tymczasem dobranoc. :)



Słodkie
 
 


klik

sobota, 27 października 2012

Napisałam notkę ale ją skasowałam ponieważ była bez sensu. Dziwnie się czuje. Dziwnie źle i dziwnie dobrze. Albo nie rozróżniam już dobra od zła. Nie wiem. Nigdy nie jesteśmy przygotowani na te ważne chwile. Samotność z wyboru jest dobra ? Nie chcę jej... ale miłości z potrzeby i uczucia nie umiem wytworzyć bo moje uczucia nie są dobre, nie są łatwe.  Pierwszego dnia uświadamiam sobie ,że miłość nas niszczy po czym przekonujecie ,że to nie prawda, że to tylko moje uprzedzenie, następnego dnia utwierdzam siebie w przekonaniu ,że miłość zabija...
Boję się zasnąć bo nie wiem co przyniesie mi trzeci dzień. Nie wierzę w nic oprócz prawdy i tego kim jesteśmy... Lepiej odejść czy patrzeć jak wszystko wali się błoto ? Jestem bez uczuć ale może potem poznam ciebie.. Nie chcę już chwil zwątpienia. Chcę pewności. Nie chcę wiedzieć, potrzebuje to poczuć. To były dobre dni. Nie były całkowicie szczęśliwe, ale dawały nadzieję. Nie poradziłam sobie z intensywnością tego wszystkiego.
Ludzie nie lubią czegoś, jeśli tego nie rozumieją. Nienawidzą rzeczy, których nie mogą mieć. Boją się wszystkiego, czego nie mogą pojąć i nienawidzą tego czego musieli by chcieć.
Mamy jesień. Będzie psychicznie trudniej. Spadł dziś jakiś śmieszny śnieg i jest zimno. Jeszcze trochę i szkoła mnie wykończy. Zapowiadają się ciężkie trzy dni ale potem wolne. Nie ma wyjścia, trzeba przeżyć.

Wieczorem wreszcie spędzamy wieczór z dziewczynami. Robimy skromną domówkę andrzejkową ;*
Wszyscy musimy teraz walczyć o siebie. Nie chce się poddać ale wiem, że to może być trudne, bo czasami doprowadzasz moje myśli do szału. Czas powrócić do normalności.
Nie ma miłości trzeba robić melanż.

Czekam, czekam, czekam !

 

wtorek, 9 października 2012

Brakuje mi snu, czasu, zaangażowania. Myślę nad wszystkim tylko wtedy kiedy piszę. Dni lecą tak szybko. Za szybko. Jak mocno trzeba chcieć, by móc ? Staliście kiedyś przed wyborem wpływającym na najbliższą przyszłość jak hałas na ciszę ? Ja tak, właśnie teraz.. Tłumię go gdzieś w sobie już od dłuższego czasu. Tak naprawdę nikt nie może pomóc. Nie potrafię zrezygnować. Nie umiem i nie chce zabijać. Są chwile ,w których naprawdę nie wiem jak jest. Nie psuj tego co masz, pragnąc rzeczy, których mieć nie możesz. Zamykam oczy kiedy przechodzisz obok.  To taki ból, którego nie umiem nazwać. Radzę sobie z nim tylko dlatego ,że muszę, bo inaczej nie umiem. Zamykam swoje serce by nie okazywać słabości. Kieruje mną jakaś niedorzeczność. Wiem ,że będzie dobrze, trzeba jak zwykle tylko po prostu czasu.


Dziwnie to wszystko jakoś określić ,że jest złe i skreślić to dobre. Nie jest tak. Wciąż  życie obrazuje eden. Nie zważając na wady świata, nie wracając nigdzie w tył, ciągle idę w tym samym kierunku, ku jednemu celu ale jakąś inną drogą niż inni. Każdego dnia udaje mi się odczuć euforię. Czuje dreszcze gdzieś tam od wewnątrz wynikające z tego co mam, co sobie zbudowałam i przez co udaje mi się przechodzić.    
Po raz setny - nienawidzę miłości. Jestem do niej uprzedzona. Kochasz to, czego potrzebujesz, kochasz to co poprawia ci samopoczucie, kochasz to co jest wygodne. Nie wiem czy kiedykolwiek da się kochać jednego człowieka, skoro na świecie jest siedem miliardów ludzi, których może i kochałbyś bardziej gdybyś ich poznał. Ale nigdy ich nie poznasz. Nigdy ich nie pokochasz... Zostając przy "naszych"  ,tych którzy są nam najbliżsi, umiesz opisać tylko jedno uczucie miłości ? Skasowałam to co ja myślę na ten temat, to powinno zostać chyba tylko indywidalnością.
Wkurza mnie fakt ,że wymaga się tylko idealnego uczucia. Kiedy coś w tym wszystkim nie jest okej, ta najlepsza wartość najbardziej boli. Stwierdziłam ,że ludzie nieszczęśliwi z powodu braku miłości, tak naprawdę tylko  wmawiają sobie ten brak, lub żyją w takiej nieświadomości wynikającej właśnie z tego ,że wszystko nie jest tak idealne i proste jakby się chciało. Boli właśnie to ,że dają dużo od siebie i oczekują na więcej. Ale przecież cały czas mają tę miłość. Mają tą osobę z nie istotnym miejscem w całej hierarchii, która po prostu jest i daje to czego się pragnie bez względu na charakter. Przecież to nie przypadkowe osoby, wyzwalają w nas to co najlepsze, ale ludzie boją się wierzyć w to o czym marzą, boją się porażki i to jest jedyny powód kiedy tej miłości się nie czuje bo się na nią nie patrzy w złudnej obawie ,że jej nie ma.

Nieanwidzę ludzi. Wszyscy budujemy za dużo murów a za mało mostów. Ból i ascetyzm staje się inspiracją a życia samymi uczuciowymi problemami już nie toleruję.  




 klik

 

sobota, 6 października 2012



 Wiecie co jest najgorszą wadą człowieka ? Wrażliwość. Kiedy chcesz podać komuś rękę a ten zrobi wszystko byś znalazł się na dnie.
Tak jak mówiłam, udało mi się znaleźć jakąś chwilę na notkę. Boże znów zapowiada się ciężki tydzień. Na szczęście mamy w piątek wolne, co po prostu daje mi siłę na poprzednie dni. Wczoraj byłyśmy z mamą i z Iloną we Wrocławiu. Typowo na zakupach. Poszukiwałam sukienki na połowinki, niestety nic nie znalazłam. Nie zdążyłyśmy przejść nawet wszystkich sklepów bo zamknęli xd. Był ogień ! Dziś byłyśmy na basenie :) W piątek prawdopodobnie także wybywam do Wrocławia. Zobaczymy jak to wszystko się poukłada. Nie ma co myśleć do przodu. Spontan !

Kurde, czuje się jakoś dziwnie. Siedzę w oknie i wdycham samotność. Nie wiem gdzie są dziewczyny. Zgubiła się gdzieś nasza jedność. Mam jakieś tygodniowe nie ogarnięcie myśli. Zaplątałam się między "dawniej" a "teraz"...
Z czego bierze się takie.. hmm, rozdrażnienie ? Jeśli mogę to tak nazwać. Naprawdę, ostatnio wszystko natychmiastowo mnie denerwuje,nie pokoi lub skłania do jakiegoś głębszego przemyślenia. Mam coś takiego jak pospolite zmęczenie, nie dobór przemysłowej i potrzeba przyjaciółki od serca, którą zastępuje mi bardzo dużo osób lecz niestety nie da się zastąpić nie zazostąpionego. Brakuje mi czegoś w życiu. Czegoś banalnego ale jednak dla mnie nie osiągalnego i sama nie potrafię nic poradzić. Generalnie mam dość ludzi. Może to przez to. Jestem jakaś uprzedzona. Ostatnio co raz częściej widać tą ludzką nie życzliwość. Chociaż może nie będę poruszać tego tematu. Nie zamierzam zarzucać nic nikomu ponieważ to nie jest moja sprawa. Nie moje życie. Jestem zdania ,że każdy ma prawo popełniać błędy, ma prawo później ich żałować lub też nie. Nikt jednak nie ma prawa tego oceniać, a tym bardziej krytykować. Każdy powinien zająć się swoim tyłkiem i tyle. Dlatego myślę to co myślę i niech tak zostanie.
Zaczynam się chyba angażować w poważniejsze życie. Albo to tylko moje złudzenie i pozory z zewnątrz. Mam wrażenie ,że wszystko jest jakieś trudniejsze ale zarazem wartościowsze. Z dnia na dzień czuje ,że mam coś czego się nie ma od tak. Coś co nigdy nie bierze się z niczego, mianowicie coś wynikającego właśnie z tego kim się jest...
Tak mija mi kolejny dzień. Nie możliwie szybko. Ale jaram się bo kupiłam sobie słuchawki ;p Za swoje ciężko zarobione pieniądze ! Nauka come back ;/ Muszę ogarnąć bo wieczorem robimy chillout po całym tygodniu przy filmie. W przyszłym tygodniu zaczynamy kręcić vloga i w końcu go ruszymy myślę. A teraz wybywam na chwile do Agi i Kingi. Do następnego ;)  



wtorek, 2 października 2012


Nie miałam chwili wcześniej by napisać cokolwiek. Jestem po całości zawalona. Czasu brakuje na wszystko. Mam taki bałagan w pokoju ,że nie umiem się w nim normalnie poruszać. Gdy widzę jakich pierdół musimy się uczyć to ręce mi po prostu opadają. Tak długo zbierałam się na notkę i wsumie teraz mam pustkę w głowie. Tęsknię za dziewczynami. Nawet w weekendy nie potrafimy się zgadać. Ciągle czuje ,że muszę jakoś ogarnąć to życie, cały ten syf ale naprawdę nie umiem się skupić. Nie umiem wziąć się za siebie i powiedzieć sobie... a teraz to wszystko sobie przemyślę.... 
Mam poopuszczane tyle lekcji ,że nie wiem kiedy to wszystko nadrobię. Chyba nigdy. Coś czuje ,że w moim zeszycie z fizyki jeszcze długo pierwszą i ostatnią lekcją będzie Pso. xd Generalnie jest luz. Mam wrażenie ,że ciągle jest poniedziałek ! Nie czuje weekendów. O piątku nawet nie wspominam bo piątkowe życie po szkolne trwa chwilę. Bez sensu.  
 
Jak już wspomniałam mam wielką potrzebę zmiany. Może uda mi się kiedyś pokazać wam moją drugą, lepszą stronę. Szczerze mówiąc sądzę ,że od czasu do czasu do czasu powinno się dostać takiego mocnego kopa od życia. Tak profilaktycznie, by nie narzekać kiedy jest w miarę dobrze. Ludzie mimo dobrych chęci nie radzą sobie. W ogóle nie rozumiem po co stale myśleć o tym co złe.  Żyć nie żałować a nie pierdzielić i porównywać się do reszty. Nienawidzę tego. Nienawidzę odpowiadać na głupie, oczywiste pytania. Nienawidzę wiecznych pilnych spraw, które tylko w podświadomości innych są pilne. Może i gdzieś są rzeczy ważne i ważniejsze ale z pewnością nie dotyczą takiego banału jak złudne uczucie, poczucie, wyobrażenie, urojenie. Nie dla mnie. 90% obaw człowieka zdaża się tylko w jego podświadomości także powiedzcie mi po co ? Nienawidzę jak mi się ktoś wtrąca do życia. Nikt nie ma prawa mówić mi co jest słuszne. Wystarczająco długo nad tym myślę zanim usnę, ale w grę staram się włączać tylko sprawy przyszłe. Nie ma takich kompleksów, których nie można by się było pozbyć. Nie ma takich problemów, których nie da się rozwiązać, Nie ma takich łez, których nie można otrzeć. Nie ma takich złych ludzi, żeby nie mogli się zmienić, takich kłótni, po których nie da się pogodzić. Nie ma takich upadków, po których nie można się podnieść. Nie ma. Więc na co czekać ?
Wystarczy chyba podążać za tym czego chcemy, za sercem. Nie wiem. To tylko moje głupie spojrzenie na świat.
Czuje się totalnie zdezorientowana ostatnio. Prawdę mówiąc to co myślę jest dziwne. Wsumie to nawet nie wiem czy wiem co myślę. Zgubiłam się ale nie chce pomocy. Kieruje mną nie zależność i indywidualność.. W końcu każdy kolejny raz, to tylko kolejny raz. Ogólnie u mnie jest jakby wszystko idealnie ale jednak coś  gdzieś jest bez sensu....  
Mamy z Adrianem plan założenia vloga, coś w stylu funpage. Zobaczymy, dajcie mi tylko czas !
Jutro znowu zamulamy w szkole bo jest jakieś odrabianie i mamy dwanaście lekcji czy coś. W piątek chyba jadę do wro. także najbliższa notka w sobotę jeśli mi się uda ;>.  
Dziwnie się czuje z myślą ,że czytają to nie powołane osoby, także fuck off ;p Nie no dobra. Mam to gdzieś.
A tak na marginesie ktoś zostawił u mnie portfel z manchesteru o zawartości 1 zł. oraz Kinga przyjdź po sukienke ,którą zostawiłaś we wakacje bo ją spale ;P Okeeeej.  Rozpisałam się. Welcome środa. Mam dziś trzy sprawdziany, pozdro bez kitu, nie ma co ! Idę spać.  


klik