środa, 17 sierpnia 2011

Pogubiłam się. Nie wiem co Wam napisać. Nie mam pojęcia jak opisać to co bym chciała. Jest inaczej. Wszystko się zmieniło. Nie wiem co dalej będzie z nami. Czasami jest tak że popełnimy błąd. I pewnie ja go wkrótce popełnię. Jest mi bardzo ciężko po tym wszystkim. Najgorsza walka jest pomiędzy tym co wiesz, a tym co czujesz. Tak bardzo komplikujesz mi życie ale ciesze się że jednak jesteś. Było idealnie. Popsułeś to. Ale ciągle jesteśmy  "my"  Wsumie dużo się nie zmieniło . Ale w sercu prawie wszystko. Wiem. Ufam , płaczę , przebaczam. I to mnie niszczy. Ale tym razem przebaczenie nie zależy już ode mnie. Nie mam siły walczyć o nas. Boję się wrócić. . Wszystko miało być inaczej. Teraz nie możemy żyć tym co było.  Za późno. Żyjemy tym co dopiero będzie jeśli uda Ci się to znowu odbudować. Stan kiedy mówisz "kretyn" a myślisz " Boże ja go kocham" Kiedy się traci nadzieję nie dba się już o resztę. U mnie tak było w niedzielę. Od poniedziałku a dokładniej o 1: 44 ta niechciana nadzieja powróciła.  Wiem jak bardzo żałujesz. Kiedyś sama to przeżyłam. Teraz czuję że dobrze się stało. Zawsze docenia się po stracie a bez cierpienia nie zrozumie się szczęścia. Nie jest mi teraz źle. Jest ciężko ale to dziwne bo ja jestem wciąż szczęśliwa , moje serce złamane , a rozumu już chyba nie ma. Boję się .... Boję się , że znowu będzie tak samo. I to trzyma mnie przy obecnej samotności. Mimo że walczysz o mnie to jest mi ciężko a zarazem dobrze. I teraz sama siebie nie rozumiem. Po raz kolejny okazało się że nie potrafimy bez siebie... Nie oczekujcie ode mnie  nagle tego , że będę rozsądnie wybierać.  Za bardzo byłam Twoja a Ty za bardzo mój by udało mi się o tym zapomnieć.  Jeśli wszystko naprawisz  to będzie jak wcześniej. I wciąż będzie ogrzewać nas to samo ciepło. Nawet gdybym już chciała to jeszcze nie potrafię.  Ja walczyć o nas nie będę. Wszystko zależy już tylko od Ciebie.
Mogę powiedzieć że te kilka dni to dla mnie wycinek z życiorysu. Pomagają mi teraz najbliżsi. I za to wam bardzo dziękuję.  Na pewno nie dałabym sobie rady. Przez to wszystko zaczynam chyba doceniać też inne wartości ważne w moim życiu. Jestem inna i wciąż taka sama. To zawsze ja otwierałam się na was. Teraz wy otwórzcie się na mnie.


Jeszcze trochę musimy pocierpieć na brak siebie.


,

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz