sobota, 5 stycznia 2013

Witam wszystkich w 2013r. ! Aż nie chce się wierzyć ale tak, zaczął się kolejny rok. Myślę ,że dość wyjątkowy. Mówią ,że jaki początek roku taki cały. Mam nadzieję ,że się sprawdza bo tym razem rozpoczął się dla mnie rewelacyjnie. Wiem ,że mam lekkie opóźnienie w pisaniu. Tak się złożyło ,że piszę z innego laptopa gdyż moje dwa są chwilowo po za zasięgiem, a kolejna rzecz to mianowicie moje jazdy i szkoła. W połączeniu wszystkiego razem naprawdę wracam późno do domu i na nic nie mam czasu ani ochoty. Dziś jazdę do Kalisza miałam rozpocząć o 6. Wyobraźcie sobie ,że zaspałam i wstałam na 7 ... Ubrałam i ogarnęłam się w 5 minut ale w rezultacie moje włosy i cała ja ... chyba nie trudno się domyślić jak wyglądałam. Na szczęście mój instruktor też się spóźnił i dobijał się do moich drzwi tylko pół godziny, albo aż. Dobra, zapomnijmy o tym. To się nie może więcej zdarzyć bo mnie wyrzucą ;p. Po południu wróciłam do domu i miałam naprawdę fajne plany :) Niestety nie wyszło. Zabrakło kierowcy i nie wypaliło. Trudno, spontany mają to do siebie ,że nie można się natychmiastowo napalać. Skończyło się na skromnym sensie :) Dopiero 21 w zasadzie a ja mam czas by napisać tutaj. Nie lubię tak ale cóż. Generalnie jestem kompletnie wykończona. Naprawdę nie mam siły ostatnio nawet by rozważyć niektóre rzeczy. Nawet nie nadążam ubrać myśli w jakieś sensowne słowa. 

Sylwestrowa noc, śmiało mogę powiedzieć ,że była jedną z tych najlepszych w moim życiu jak do tej pory. Tak jak mówiłam ! :) 
Od samego początku byłam przekonana ,że będzie super. Wybawiliśmy się do samego rana i było wyjątkowo. Poznałam dużo nowych fajnych ludzi oraz prawdziwe oblicze niektórych tych "starych" Nie mówię ,że złe ! Czasami po prostu pozory mylą ale nikt mnie raczej nie rozczarował wręcz przeciwnie. Uważam ,że mimo iż momentami zabawa poniosła nikt z niczym nie przesadził i wszyscy zachowaliśmy się do siebie wporządku. No może z wyjątkami ale to nie moja sprawa.
Ogólnie rzecz biorąc wierzę w siłę pierwszego spojrzenia, w to mgnienie sekundy, kiedy czujemy, że za moment wydarzy się coś wielkiego, nieprzewidywalnego i zmieniającego życie :))

Miałam pewne ... nie wiem jak to nazwać, coś w rodzaju postanowienia aczkolwiek bardziej zmierzające w stronę czegoś na co oczekiwałam, do tego ostatniego dnia roku. Przyjmuję do wiadomości porażkę i żyje dalej. To nie było nic wielkiego :) W każdym razie nie wydarzyło się ale miejmy nadzieję ,że ten rok przyniesie coś chociażby zbliżonego tylko szkoda ,że moje nastawienie już nie będzie takie samo. Tak czy siak jest dobrze. Teraz jedyne co musimy zrobić to ratować tą stacząjącą się przyjaźń...
Za tydzień w piątek planujemy jechać na kręgle a w sobotę idę na studniówkę. Oczywiście jeszcze nie swoją :) Uwielbiam mieć dobre plany. Muszę tylko znowu się spiąć i po przekładać sobie dobrze jazdy czyli czekają mnie najprawdopodobniej  późne powroty i wstawanie o 6. Dam radę. Jutro powinnam mieć swojego laptopa więc wrócę do regularniejszego pisania bo to chyba mój jedyny chillout w ciągu dnia :) Może w przyszłości powinnam jednak iść w kierunku dziennikarstwa i pisać felietony ? 
Sobotni wieczór, czas wyjść. Spontan ! Idę z dziewczynami do mcd. ;*

"Ostatni raz kiedy tak myślałam, miałam nadzieję ,że ostatni raz.."



 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz