Przepraszam za tak długą nie
obecność ale na prawdę nie miałam kiedy pisać. Za szybko życie się ostatnio
kręci. Na wszystko zaczyna mi brakować czasu. Na prawdę wszystko się zmienia z dnia na dzień. Nie ogarniam po całości, wiem ,że nie jestem dobra. Słowo przepraszam na pewno mnie nie tłumaczy jeśli chodzi o niedzielę i ogólnie. Są chwile , kiedy nie wiemy jak ułożyć myśli ,żeby nie bolało. Powiem wam ,że bardzo to widzę jak się pozmieniało i ile się skurwiło. Tracę to co dla mnie najważniejsze. Słowo "dość" dobrze opisuje mój stan pod świadomości na ten temat. Bo walkę podejmowałam wiele razy, na marne. Lekcewarzymy to co jest istotne. Posłuchajcie jak cisza krzyczy wokół nas. To nie żaden nonsens ,że byłyście najważniejsze. Powiedźcie mi gdzie jest w tym trochę sensu i logiki ? Zaczynam szukać innych priorytetów... nie ma co.
Doszłam do wniosku ,że musimy pozwolić sobie uwierzyć w to co nie wiarygodne. Chwila zwątpienia i można stracić wszystko co się kocha. Umiejętność sprostania własnej wyobraźni nie jest prosta ale zdecydowanie mogłaby być moją definicją szczęścia.
Obecnie rozpoczęliśmy dłuższy
weekend z powodu jutrzejszego Bożego ciała. Jest cudowanie. Euforia ! mimo wszystko co złe. Ogarnialiśmy dziś Wrocław z Anetą Monią i Adrianem. Nagraliśmy filmiki więc może uda się wam coś gdzieś zobaczyć ...
Generalnie było świetnie. Lubię tak. Spełniłam się ;d
Okej, padam na łeb i na szyję także tak krótko na dziś. Przyżekam ,że wrócę do regularnego blogowania.
Jakub - czekam aż przyjedziesz do mnie głupku i będziemy robić coś fajnego ! ;D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz