Dziwnie to wszystko jakoś określić ,że jest złe i skreślić to dobre. Nie jest tak. Wciąż życie obrazuje eden. Nie zważając na wady świata, nie wracając nigdzie w tył, ciągle idę w tym samym kierunku, ku jednemu celu ale jakąś inną drogą niż inni. Każdego dnia udaje mi się odczuć euforię. Czuje dreszcze gdzieś tam od wewnątrz wynikające z tego co mam, co sobie zbudowałam i przez co udaje mi się przechodzić.
Po raz setny - nienawidzę miłości. Jestem do niej uprzedzona. Kochasz to, czego potrzebujesz, kochasz to co poprawia ci samopoczucie, kochasz to co jest wygodne. Nie wiem czy kiedykolwiek da się kochać jednego człowieka, skoro na świecie jest siedem miliardów ludzi, których może i kochałbyś bardziej gdybyś ich poznał. Ale nigdy ich nie poznasz. Nigdy ich nie pokochasz... Zostając przy "naszych" ,tych którzy są nam najbliżsi, umiesz opisać tylko jedno uczucie miłości ? Skasowałam to co ja myślę na ten temat, to powinno zostać chyba tylko indywidalnością.
Wkurza mnie fakt ,że wymaga się tylko idealnego uczucia. Kiedy coś w tym wszystkim nie jest okej, ta najlepsza wartość najbardziej boli. Stwierdziłam ,że ludzie nieszczęśliwi z powodu braku miłości, tak naprawdę tylko wmawiają sobie ten brak, lub żyją w takiej nieświadomości wynikającej właśnie z tego ,że wszystko nie jest tak idealne i proste jakby się chciało. Boli właśnie to ,że dają dużo od siebie i oczekują na więcej. Ale przecież cały czas mają tę miłość. Mają tą osobę z nie istotnym miejscem w całej hierarchii, która po prostu jest i daje to czego się pragnie bez względu na charakter. Przecież to nie przypadkowe osoby, wyzwalają w nas to co najlepsze, ale ludzie boją się wierzyć w to o czym marzą, boją się porażki i to jest jedyny powód kiedy tej miłości się nie czuje bo się na nią nie patrzy w złudnej obawie ,że jej nie ma.
Nieanwidzę ludzi. Wszyscy budujemy za dużo murów a za mało mostów. Ból i ascetyzm staje się inspiracją a życia samymi uczuciowymi problemami już nie toleruję.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz