I nikt mi tego nie zabierze. Chciałam na pisać tą notkę w nocy ale już nie dałam rady :) Wczoraj miałam naaaaprawdę dobry dzień. Z cyklu refleksji życiowych, cieszyć się małym i przetrwać najgorsze. Uhuhuh, tak chce zaczynać każdy mój weekend.
.
.
Mamy nie ma i teraz ja tu rządze ! W przyszłym tygodniu groźnie się nie zapowiada. Czyli pozytywnie wykorzystam popołudniowy wolny czas na rolki gdyż właśnie zaczął się sezon ! Dzisiaj coś na pewno robimy mam nadzieję bo siedzieć w domu nie zamierzam. Czuje ,że zbliża się ognisko. Tylko potrzebujemy mobilizacji i już ja wam ją załatwię.
Mam ochotę coś powiedzieć. To czysta, subiektywna chęć wyznania prawdy :) Ale jakoś nie potrafię się jeszcze w sobie zebrać. I nie ustannie czekam na ten moment kiedy każda moja część da mi tego pewność.
Sama nie umiem tego ogarnąć jak szybko przeleciało mi od ferii. Zastanawia mnie jaka jest tego przyczyna ale za dużo musiałabym gdybać gdyż spotyka mnie naprawdę dużo dobrego.
Nie wiem co więcej wam na pisać. Nie mogę sobie pozwolić na to co bym chciała i niestety każde słowo muszę pisać z wielką ostrożnością. Czekam cierpliwie na wakacje ,które przyjdą mam nadzieję równie szybko jak wszystko ostatnio. To będą dwa miesiące totalnego opieprzania się. Jak na razie moje plany wyjazdu się zleksza posypały ale to nic bo fakt bycia w domu bez nikogo jakoś nie specjalnie mnie dołuje. Właściwie słowo "bez nikogo" to tak tylko oficjalnie bo generalnie to przecież jest oczywiste, że nie ;D Jeśli lato będzie wyglądać tak jak układam sobie to wszystko w głowie teraz, to będzie naprawdę boskie.
Powiem wam ,że jak widzę spadającą gwiazdę albo przechodzę pod mostem kiedy jedzie pociąg to mam już tylko jedno życzenie i ostatnio zawsze takie samo.
Idę z hanią grać. See you ;*
*

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz