Piątkowe urodziny Dusi i Zuzi były chyba pod każdym względem niepowtarzalne. Doprawdy mamy najlepszą klasę. Weekend był dla mnie wyjątkowo męczący. Nie wiem dlaczego po prostu czułam się źle. Uczucie, serce zimne oraz jakieś zimno psychiczne wiesz przez co, ale nic się nie odezwiesz... Chillout. Przeszło.
Mogłabym zrobić jeden krok w dobrym kierunku ale wiem, że pozostanie mi ich jeszcze conajmniej tysiąc...
Jestem przy tobie - ty nawet o tym nie wiesz... Nikt nie wie jak dużo trudnych decyzji mam przed oczyma. Naprawdę nic nie jest proste, to tylko tak pozornie wygląda. Od jakiegoś czasu przestało mi zależeć na tym co mogą pomyśleć, na tym co mogą powiedzieć. Już nie wiem jak jest dobrze a jak jest źle, komu wierzyć i co nazwać zaufaniem. Staram się jakoś naprawić moje błędy, być lepsza, dawać więcej od siebie. Zdawało mi się ,że będzie to prostsze, tym czasem jedno zahacza o drugie a drugie o trzecie i psuje się dosłownie wszystko. Nie umiem pogodzić rzeczy nie zależnych ode mnie. Nie wiem w ogóle po co się za to zabieram. Prawda jest taka ,że nie jestem na tyle dobra by zabiegać o ludzi i relacje między nimi. Nie na tyle by się to udało. Ale jednak, naprawdę się staram choć nie wiem co myśleć, co czuć i co robić. Każda opcja jest beznadzieja.
Naucz się rezygnować i krzyczeć bezboleśnie, korzystniej nam to wyjdzie.
Czuje nadchodzące pozytywne chwile takie jak chciałam, obym się nie pomyliła :) Jest dużo lepiej niż kiedyś, nie traćmy takich dni ;*
Boże, znowu tak późno..

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz