Koniec roku zbliża się wielkimi krokami. Boże, jestem wykończona.
Pierwszy raz jestem ponad godzinę na komputerze od 2 dni. W ogóle pierwszy raz
od 2 dni jestem trochę dłużej w domu. Cały czwartkowy dzień spędziliśmy we
Wrocławiu. Piątek od rana do wieczora Kalisz. Dziś musiałam już wstać o 6 bo
jechałam ponownie do Kalisza a zaraz po moim powrocie znów do Wrocławia.
Nadmiar kawy, stresu i myśli ale jakoś daje radę całkiem dobrze :) Jestem
zmęczona, nie wiem już czy to zwyczajne zmęczenie czy zmęczenie moją samotnością.
Mam takie momenty ,w których sama nie wiem co czuje. Momenty ,kiedy gubię się w
myślach. Gdy kogoś mi brakuje ale ,wszystkich od siebie odrzucam... Jestem w
pełni zaangażowana w swoje przyjaźnie. Mam dużo ludzi w ogół siebie przez co
zaniedbuje czasem tych drugich. Ale cóż. Coś za coś, niestety. Ludzie mają dziś
mało czasu, na wielkie uczucia. Nie możemy kontrolować w życiu wszystkiego ale
możemy patrzeć w przyszłość i dyktować dokąd pójdziemy. Chyba nie potrafię
powiedzieć, że nie chciałabym ciebie. Mam czasem dziwne urojenia. Zupełnie
niepotrzebnie. Serce staje się o wiele lżejsze, jeśli wyrzucisz z niego zbędne
złudzenia. Mimo ,że czasem mam ochotę by po prostu przyszedł ze mną pobyć,
kocham sposób w jaki się czuję. To stawia mnie zawieszoną między wyobraźnią a
tym co prawdziwe. Uwielbiam proste przyjemności. To ostatni azyl dla ludzi
skomplikowanych. Chciałabym ,żeby kiedyś ktoś wreszcie powiedział "patrz,
jej się udało" :)
Padam ! Mam nadzieję ,że w poniedziałek uda mi się napisać ostatnią notkę :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz