niedziela, 30 grudnia 2012


 Koniec roku zbliża się wielkimi krokami. Boże, jestem wykończona. Pierwszy raz jestem ponad godzinę na komputerze od 2 dni. W ogóle pierwszy raz od 2 dni jestem trochę dłużej w domu. Cały czwartkowy dzień spędziliśmy we Wrocławiu. Piątek od rana do wieczora Kalisz. Dziś musiałam już wstać o 6 bo jechałam ponownie do Kalisza a zaraz po moim powrocie znów do Wrocławia. Nadmiar kawy, stresu i myśli ale jakoś daje radę całkiem dobrze :) Jestem zmęczona, nie wiem już czy to zwyczajne zmęczenie czy zmęczenie moją samotnością. Mam takie momenty ,w których sama nie wiem co czuje. Momenty ,kiedy gubię się w myślach. Gdy kogoś mi brakuje ale ,wszystkich od siebie odrzucam... Jestem w pełni zaangażowana w swoje przyjaźnie. Mam dużo ludzi w ogół siebie przez co zaniedbuje czasem tych drugich. Ale cóż. Coś za coś, niestety. Ludzie mają dziś mało czasu, na wielkie uczucia. Nie możemy kontrolować w życiu wszystkiego ale możemy patrzeć w przyszłość i dyktować dokąd pójdziemy. Chyba nie potrafię powiedzieć, że nie chciałabym ciebie. Mam czasem dziwne urojenia. Zupełnie niepotrzebnie. Serce staje się o wiele lżejsze, jeśli wyrzucisz z niego zbędne złudzenia. Mimo ,że czasem mam ochotę by po prostu przyszedł ze mną pobyć, kocham sposób w jaki się czuję. To stawia mnie zawieszoną między wyobraźnią a tym co prawdziwe. Uwielbiam proste przyjemności. To ostatni azyl dla ludzi skomplikowanych. Chciałabym ,żeby kiedyś ktoś wreszcie powiedział "patrz, jej się udało" :) 
Padam ! Mam nadzieję ,że w poniedziałek uda mi się napisać ostatnią notkę :) 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz