Dzień 3
Mam taki ogar że nawet nie wiecie... Nic już jakby nie zależy ode mnie ale wsumie wszystko. Nie chcielibyście się znaleźć w takiej sytuacji jak ja teraz. Nie sztuką jest zerwać po takim czasie. Bo łączy nas dużo więcej. Na dzień dzisiejszy wciąż nie wyobrażam sobie życia z nim. Nie chce o tym rozmawiać ... Chcę żyć jakoś normalnie. Wiecie tu nie chodzi już tylko o mnie ale o znacznie więcej. Rozumiem, że to nie jest kwestia tygodnia. Ale ciężko włączyć fazę "zapominanie" jak oboje wiemy, że mimo tego co zaszło coś nas wciąż przyciąga. Nie wiem. Może za tydzień lub dwa mi przejdzie. Może za miesiąc. Może pojawi się ktoś inny. Nie wiem jak będzie. Mam nadzieję że ułoży się dobrze. Teraz nie jest aż tak źle. Wciąż żyjemy sobą. Żyjemy tymi rozmowami ... przeprosinami .. przyszłością .... przeszłością ... cudem. My ciągle jesteśmy. Czy się tego chce czy nie. Jeśli tego zabraknie to dopiero wtedy pękną serca. Jestem przygotowana na cierpienie. Zawsze myślałam, że nie potrafię kochać. Ale zdałam sobie sprawę.... że potrafię i to tak bardzo na 100% idealnie i nie powtarzalnie. Uwierzcie.
I błagam was.... nie gadajcie ze mną o nim :) Wszyscy chcecie żebym zapomniała ale ciągle mi przypominacie.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz