sobota, 12 listopada 2011

Dzień 7

Minął tydzień ... a w sumie to 2 dni od kiedy zrezygnowaliśmy z siebie całkowicie i nieodwołalnie. Nie będę udawać że mam wszystko w dupie bo nie mam. Łatwo też mi nie jest. Nie mam zamiaru po raz kolejny opisywać jaki byłeś, jaka ja byłam i jacy my razem byliśmy. Bo to jest koniec.  W życiu tak jest. Piękne są tylko chwile. Chociaż nie mogę tak powiedzieć. U mnie nie tylko. I czasem jest źle i nawet bardzo źle ale  ja naprawdę nie mogę narzekać. Wiem że teraz muszę być silna żeby znowu było mi idealnie samej ze sobą.  Jestem pewna, że to co zaszło między mną a tobą to właśnie nowy, lepszy początek dla mnie. Dużo się nauczyłam. Wyniosłam tyle ile mogłam. Wiem, że wszyscy staracie się mi teraz pomóc ale to wymaga czasu i tylko czasu. Wszyscy wiemy że on nie był tym jedynym i zawsze to mówiłam więc nie ma powodu do wielkiej rozpaczy. Jest mnóstwo plusów co trzyma mnie na nogach. Ogólnie dziś jest lepiej niż wczoraj jeśli chodzi o mój stan psychiczny. Najgorzej odczuwam to wieczorami, tak mi się zdaje. Dziś wybieram się do Wrocławia pod wieczór. Tym razem bez mamy i taty i bez nikogo. Muszę odreagować całkiem sama chodząc po tych sklepach. I uwierzyć w to że tak potrafię. Muszę po prostu przestawić się na radość z samą sobą. Ja wiem, że mi się to uda ;) A zakupy to najlepszy sposób na poprawę humoru. Teraz zaczął się tylko mój czas :) Zobaczycie jak mi jest dobrze.   


31 - Cee Lo Green - Bright Lights Bigger City

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz