
Jakoś wzięło mnie na spontan. Notka bez wielkich przemyśleń. Jak dobrze ,że wróciło ciepło. Nienawidzę zimna i deszczu. Zaraz muszę się zwijać bo dziś się bawimy u Patrycji. Generalnie tak sobie myślę ,że czegoś mi brakuje. Coś co już było, znowu nam uciekło. Chcę to naprawić ale niestety sama nic nie zdziałam. Jest jedna ważna rzecz ,która chyba zawsze towarzyszy mi w głowie. "nie walcz o to co cię niszczy". Odpuściłabym , uwierzcie tyle ,że wiążę z tym moją codzienność.
Ogólnie jest tak, że problemy wcale nie ustają. Ciągle jest coś nie okej. Myśli mieszają w głowie, sprawiając ,że tracę orientację. To boli. Z pozoru nie mam już siły by z tym wszystkim sobie radzić. Ale jak jest ciężko to znaczy ,że się idzie w dobrą stronę.
Ostatnio szybko się denerwuję. Naprawdę ! To nie moja wina. Potem walę już prosto z mostu i jak zawsze wychodzę na tą złą. Nie chce tego :) Ale nerwy to coś nad czym chyba nie nauczyłam się jeszcze panować. Myślę ,że dystans do wielu spraw pozwala żyć na poziomie ale tego dystansu nikt sobie nie wmówi. On po prostu jest lub z biegiem czasu się kształtuje pod warunkiem doświadczeń jakich uczy życie.
Fajnie jest teraz, jakby nie wnikać w niektóre sprawy. Ostatnio mało śpię. To dobrze. Rano się niestety nie da ponieważ przemysłowa jest zarąbana koparkami gdyż robią nam piękny chodnik i wgl. całą drogę xd Mama krzyczy ,że nie sprzątam, tata ,że w ogóle nic nie robię czyli standard. U mnie w domu prawie wszystko uzstabilizowane.
Na koniec... Hmm. Nie chce niczyjej zależności ode mnie :) Nie lubię tego.
Cya ! ;*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz