Ostatnio mam takie długie przerwy w pisaniu. Nie wiem dlaczego, jakoś tak ;) Przez ten cały okres zbierałam sobie myśli do notki. Gdy już ją zaczynam to przeważnie mam pustkę ale jednak trzeba znaleźć i wyskrobać z siebie trochę tej weny gdy nie przychodzi sama. Generalnie mogłabym pisać codziennie bo tyle rzeczy się dzieje.. ale bywa ,że brakuje chęci i czasu.
Do rzeczy. Wakacje się kończą. Wiem nie chcecie tego. W sumie to wynika z tego ,że nagle przychodzi taka przytłaczająca myśl ,że znów całe 10 miesięcy trzeba czekać i zakuwać. Myślę ,że tylko dlatego tak bardzo dobija nas 1 września. W rzeczy samej tak nie jest, bo szkoła jest fajna i ogólnie znowu wszyscy jesteśmy ze sobą. Czuje ,że mam siłę podnieść na duchu tych ,którzy nie chcą słyszeć o końcu wakacji. Mamy tych dni jeszcze trochę i ja zamierzam wykorzystać to jak najlepiej bo przecież liczy się to, ile w nich jest życia a nie ile ich zostało.
Ogólnie to ostatnio działy się w okół mnie jakieś złe rzeczy... Może bardziej pasuje określenie negatywnie wpływające na mnie i ludzi z którymi rozmawiam. To chyba moja wina. Tak jak to napisałam w galerii. Zamiana na złe i jeszcze gorsze. Nie umiem powiedzieć czego tak naprawdę potrzebuje moje serce. Ono jest takie nie określone i samo nie wie czego chce. Cały ten syf pozbawia je emocji. Bez żadnych zaplanowań i przemyśleń chcę robić to co mi się podoba. Jest tylko jedna zasada. Nie wolno się zakochać. Zanim poznasz pomylisz się tysiąc razy. Osobiście boję się bezwarunkowego uzależnienia mojego samopoczucia od obecności drugiej osoby. To chyba dużo wyjaśnia. Niestety w oczach ludzi nie ma usprawiedliwień, jest komentarz. Nie chcę nic nikomu komplikować. Słowo przepraszam nie łagodzi nic tutaj na pewno. Jedynym sukcesem chyba jest fakt, że zdaję sobie z tego sprawę bardziej niż wam się zdaje. Zaczyna mnie dobijać takie pisanie. Ale to ostatnio zajmuje bardzo duży kawałek mojej głowy. Piszę to co myślę więc widać ile tego burdelu tam mam. Bez względu na wszystko obiecuję coś ze sobą zrobić. Dla was i dla siebie chyba w jakimś stopniu też.
Generalnie jest dobrze. Jak się myśli pozytywnie i ciągle idzie do przodu to nie może być źle. Tata robi rozpierdziel w domu z jakimś wierceniem i musiałam wywalić z garderoby wszystkie rzeczy oO. Zwijam na kępno z hanią. Chyba żałuje ,że tak dobitnie dziś napisałam. Brutalne.. wiem. Mogłabym teraz walnąć na sam wstęp "nie czytajcie tego" ale to by było daremne. Moje serce bije zupełnie bez sensu. Niech je ktoś ogarnie mimo mojej innej woli.
Moje myślenie mnie kiedyś wykończy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz