Życie, jest trudne. Wolność ? I owszem ale tylko w naszych głowach. Prawda boli, szczerość rani. Zaczynam we wszystkim widzieć złe strony. Zastanawia mnie dlaczego ból i zło staje się teraz inspiracją ? Dochodzę do wniosku ,że chyba nie warto dzielić się szczęściem. Nie warto mówić skąd je mamy i co wywołało uśmiech. Ludzie, chcą tylko to odebrać. Nie chcę stać nikomu na drodze do pragnień. Gdzieś z daleka, nie wiem skąd, inność rodzi złość. Czasem przypadkowe znajomości rozumieją o wiele lepiej. Są oparciem jakiego właśnie potrzebujemy.. Są oderwaniem od problemów. I właśnie wtedy czujemy radość która jest wartością życia. Nie ma rozwiązywania problemów, chamstwa czy zazdrości. Nie ma tłumaczeń ani udawania. Wszystko jedno czy ja mam przed sobą 100 lat czy tydzień. Zawsze mam przed sobą wszystko.
Nie powiem. Trochę się pochrzaniło. Kwestia zaufania czasem zawodzi. Cierpimy bo tak naprawdę dajemy od siebie więcej niż otrzymujemy w zamian. To boli lecz obowiązek stać i wytrwać. Głupie ? Nie... Takie właśnie jest życie.
Nie mogę o tym tak zwyczajnie nie napisać, bo to co dla mnie najcenniejsze zostaje ostatnio wystawiane na licytację. Zabieracie mi moją wolność i niezależność. Czyli generalnie niszczycie ukształtowane przeze mnie, moją przestrzeń i moje zasady. Nie czuje ,że mam wybór. Czuję tylko konieczność. Szczerze ? Im więcej tego syfu w oczach tym lepiej widzę. Moja cierpliwość też ma granice, do chuja. Nigdy nie będę taka jak chcecie. Nie zamierzam się nikomu pod porządkować. Żyjemy razem ale umieramy oddzielnie. Tolerowanie ingerowania w moje błędy było by już przesadą.
Proponuję ,żeby każdy pilnował swojego tyłka. Najpierw ogarnij, a potem baw się w życie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz